20 października 2014

dzierganie....

Od kiedy młodzian pojawił się na świecie musiałam przystopować z hobby robótkarskim i odnaleźć się w nowej rzeczywistości jaką było macierzyństwo, potem powrót do pracy i opieka nad młodym.
Teraz gdy wróciłam do dziergania, szydełkowania i prób szycia, widzę że to mój sposób na stres i zdenerwowanie. Gdy mąż mi zagra na nerwach, lub synek próbuje przeciągnąć granicę ratunkiem przed wybuchem jest kilka oczek na drutach lub parę rzędów szydełkiem. Po takim odstresowaniu mogę siadać do wymagającego cierpliwości i dokładności szycia, albo wrócić do moich mężczyzn i próbować cierpliwie im wszystko tłumaczyć i znosić ich humory.

Po krótce to dziergania , a dokładniej tworzenia mi brakowało by móc z pozytywnym nastawieniem podejść do życia każdego dnia.

:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz